Sezon przeziębień w Brzozach rozpoczęty..... Mój mąż jeszcze pokasłuje ale u niego przeziębienie trwało 4 dni. Dodam, że zmuszony przez moją mamę łyknął tylko Rutinoscorbin.
Mnie dopadło w niedzielę....zestaw standardowy: kaszel, katar, ból głowy i wszystkich mięśni. Ale u mnie się wszystko "rozkręca" i nie mam co marzyć, że po 4 dniach przejdzie tak jak Krzyśkowi.
Niestety wczoraj córa zaczęła pokasływać. Wolałabym chorować za nas obie, bo nieobecność w szkole to teraz tragedia. Początek nowej szkoły - Technikum uzupełniające - poziom wysoki - baaaardzo dużo pracy.
Narazie piję hektolitry herbatek ziołowych z miodem i cytryną lub sokiem malinowym.
Równo rok temu przeszłam obustronne zapalenie płuc więc nie jest mi teraz jakoś bezstresowo.
A piszę o tym, nie dlatego żebym ten czas przeziębieniowy uważała za coś niezwykłego ale miało pokazać się na blogu kilka zdjęć ostatnich prac. Nie chciałam, żeby zarosło tu pajęczynami. Niestety w najbliższych dniach nie ma szansy na wstawki - w domu raczej kołderka, a nie komputer są dla mnie milsze.
Dziewczynki z Candy zostały uprzedzone, że przesyłki wyjdą z opóźnieniem - czyli dopiero jutro.
Przepraszam i zmykam ..... niestety nie pod kołderkę - trzeba pracować :(